NADZÓR AUTORSKI- OSZCZĘDZASZ SWÓJ CZAS, ENERGIĘ A TAKŻE PIENIĄDZE.

NADZÓR AUTORSKI- KIEDY I CZY WOGÓLE WARTO?

W tym jakże przyjemnym dla mnie wpisie poruszę temat, który już od dłuższego czasu pojawia się nie tylko w rozmowach ale i potrzebach moich Klientów. Jeszcze siedem czy osiem lat temu nie było to tak powszechnym działaniem ale z moich obserwacji temat jest rozwojowy i przechyla szalę na rzecz kompleksowości obsługi. 

Nadzór autorski, bo o nim mowa, coraz częściej pojawia się w myślach Inwestorów, którzy dostrzegają w tym konkretną oszczędność czasu i pieniędzy. A to właśnie o czas i pieniądze rozchodzi się najbardziej. Towar deficytowy w dzisiejszych czasach.Dodam tylko jeszcze jedno zdanie, że bardzo lubię osobiście nadzory 😉

Mało kto posiada dziś ten luksus, aby samodzielnie remontować swoje mieszkanie, dbać o każdy element wykończenia, spędzić długie godziny w sklepach z wyposażeniem wnętrz, szukać wykonawców a następnie ich nadzorować? Nasza mentalność aktualnie nie pozwala nam spokojnie podchodzić do procesów twórczych bo chcielibyśmy mieć coś już, teraz, zaraz a nie mamy cierpliwości na powyższe działania. 😉

Z problemem chronicznego niedoczasu i braku chęci do zajmowania się tą niewdzięczną ale nieodzowną częścią aranżacji swojego M, można poradzić sobie zamawiając wraz z projektem wnętrz nadzór autorski.

Kiedy warto się na to zdecydować i ile kosztuje nasz święty spokój? 

NADZÓR AUTORSKI- CO OZNACZA I KOMU JEST POTRZEBNY?

Nadzór autorski w projektowaniu wnętrz nie jest regułą aczkolwiek już dziś pewną normą. Można zamówić sam projekt i po zaakceptowaniu ostatnich rysunków rozpocząć jego realizację samemu.

Wskazanym jest rozszerzyć współpracę z architektem o nadzór autorski, który sprowadza się do przejęcia od Inwestora wszystkich uzgodnień i obowiązków związanych z wykończeniem mieszkania. Większość ludzi nie ma świadomośći z jakim ogromem spraw i czynności  wiąże się doprowadzanie remontu do końca. Projekt to dopiero początek naszej przygody.

Pomoc architekta w nadzorowaniu tych prac wydaje się niezastąpiona.

Jakie “atrakcje” ominą nas zamawiając nadzór autorski?

  1. Niezliczone wędrówki po sklepach– są niezbędne jeśli zależy Ci na wyjątkowym projekcie i chcesz mieć pewność, że wybrane elementu wyglądają w rzeczywistości tak jak w internecie. Bardzo lubię materiały użyte we wnętrzu najpierw zobaczyć na żywo, obejrzeć je w różnym świetle, porównać z innymi, przyłożyć i sprawdzić jak ze sobą korespondują. Ponadto wizyta w sklepie to zawsze świetna okazja, aby zaczerpnąć świeżych inspiracji, obejrzeć nowości, porozmawiać ze sprzedawcami. Częste wizyty w sklepach dają mi też możliwość bycia na bieżąco z tak szybko zmieniającym się świecie elementów wyposażenia wnętrz. Jeśli od wycieczek między umywalkami a karniszami, wolisz spędzić spokojne popołudnie nad jeziorem to dzięki nadzorowi autorskiemu już możesz już pakować auto ;-). Wszelkie sprawy związane z wizytami w sklepie spoczną w tym czasie na architekcie. W czasie trwania remontu takich wizyt może być dużo. Brakujący zaworek do pralki, konieczność domówienia uszczelki, dodatkowa puszka farby, której kolor zrobił producenta dla jednej sieci sklepów w wyposażniem wnętrz, reklamacja porysowanych płytek, odbiór przesyłki od kieriera, który już właśnie stoi pod drzwiami, umawianie transportów, negocjowanie cen- to tylko niewielka część obowiązkowego planu działań w czasie remontu. Jak wiele innycch, przyjemniejszych rzeczy można robić w tym czasie?? 😉
  2. Ustalanie harmonogramu i kosztorysu- słowo „budżet” to jedno z najważniejszych wytycznych, które decydują o projekcie i jego powodzeniu. Bez doświadczenia i wiedzy ciężko wskazać produkty, które mieszczą się w zasięgu naszego portfela. Z pomocą przychodzi architekt i szczegółowy kosztorys tworzony już na początku projektu. Przy realizacji z nadzorem autorskim architekt już od początku trzyma rękę na pulsie określając maksymalne ceny produktów, na które można sobie pozwolić i mamy pełną kontrolę nad pozabudżetowym szaleństwem. Wiemy, że czy ewentualnie mmożemy zrezygnować z kupienia jakiejś rzeczy na rzecz tej droższej ;-). Zadaniem architekta w czasie nadzoru autorskiego jest sprawdzanie czy wykonawcy pracują w ustalonym tempie.
  3. Ekipa wykończeniowa- to niełatwe zadanie. Bardzo cenię sobie moich wykonawców. Fantastyczni ludzie, z którymi nie ma rzeczy niemożliwych i słów „nie da rady”- może dlatego, że w moim słowniku takie określenie nie funkcjonuje ;-). Praca w zgranej drużynie to czysta przyjemność. Pamiętajmy, że remont mieszkania to nie tylko dobry glazurnik czy malarz to również parkieciarze, tapeciarze, stolarze, hydraulicy, elektrycy i cała rzesza innych fachowców, spod których rąk wychodzi wspólne dzieło. Dobry architekt ma swój sprawdzony team i odpowiedź na każde zapotrzebowanie inwestora. A gdyby jakieś zamówienie wykraczało poza standardowe rozwiązania to w ramach nadzoru autorskiego znajdzie wykonawcę, który podoła tej realizacji, ustali z nim warunki współpracy, zgra harmonogram i wynegocjuje konkurencyjną stawkę.
  4. Zamówienia i transporty- to nieodłączny element każdej realizacji. Setki elementów, tony materiałów, niezależni dostawcy, kurierzy i terminy- a to wszystko trzeba spiąć w czasie i budżecie.  Trzeba przewidzieć na kiedy dany element będzie potrzebny na budowie, ile dokładnie dni będzie do nas szła przesyłka, czy potrzebujemy tego na już? Nadzór autorski szczęśliwie zwalnia z tego obowiązku. Możesz delektować się firmową kawą z ekspresu podczas gdy architekt ogarnia cały ten bałagan.
  5. Ciągle na łączach-  jeśli zapomnę podłączyć telefon do ładowarki na noc to pewne, że już ok. 10:00 bateria będzie kompletnie rozładowana. Setki telefonów jakie odbieram w ciągu dnia – oczywiście nie złoszczę się i nie warczę kiedy któryś z wykonawców dzwoni podpytać o jakąś drobnostkę. Taka praca 😉 Wiem jednak, że inwestorzy mają nieco inne obowiązki w ciągu dnia i odbieranie dwudziestego w ciągu godziny telefonu i …stres co zrobić bo Panom na budowie zabrakło kleju do płytek, a przy okazji wydzwanianie do hurtowni i kurierów, aby sprawdzić czy zamówione materiały już dojechały może być nieco uciążliwie.  Dzięki nadzorowi autorskiemu ogranicza się ilość odebranych i wykonanych połączeń do minimum, zazwyczaj do jednego dziennie, aby zapytać co nowego w mieszkaniu.
  6. Efekt końcowy!–  efekt WOW jak z ekranu telewizora- o tym marzą wszyscy. Jak bohaterowie programów telewizyjnych, które notabene małą mają wspólnego w rzeczywistością, chcielibyśmy aby popłynęły nam łzy szczęścia gdy wejdziemy do naszego nowego M. Uciekają nam z pamięci dni w pyle, kurzu i nerwach. Co prawda rewolucja mieszkania w trzy dni to nabijanie widza w butelkę, ale nadzór autorski pozwala poczuć chociaż namiastkę tych emocji. Moi Klienci częśto planują dłuższy urlop aby po kilku tygodniach przekroczyć próg mieszkania i poczuć się jak gwiazda TV.

ILE KOSZTUJE I ILE MOŻNA NA NIM ZAOSZCZĘDZIĆ?

Nadzór autorski to ogromna oszczędność czasu i nerwów.  Godziny spędzone w korkach między jednym a drugim sklepem, mozolne szukanie idealnych płytek i parkietu, podejmowanie niezliczonej ilości decyzji, które mają ogromny wpływ na wygląd przyszłego mieszkania, uzgadnianie szczegółów z wykonawcami, pilnowanie transportów, zamówień i budżetu- to codzienność przy wykańczaniu każdego wnętrza. Dobry architekt i świetna ekipa to jedno, ale bez nadzoru autorskiego większość z tych rzeczy spada na inwestora, który aby je załatwić musi poświęcać każdą wolną chwilę a także sporą część urlopu wypoczynkowego. 

Zamiast skupiać się na swojej pracy, czyli źródle dochodu energię przekierowujemy na wykańczanie mieszkania, które jak wiemy nmie trwa dwa dni.

Nadzór autorski jest usługą dodatkowo płatną i wycenia się ją w zależności od wielkości i skomplikowania projektu oraz szacowanego czasu jego realizacji. Zazwyczaj dopłata mieści się w okolicach 60-80% wartości projektu, choć nie dotyczy to skrajnie małych i dużych projektów. W takim przypadku oblicza się to na zasadzie roboczogodzin lub ilości obowiązków.

Po kilkuletnich doświadczeniach w tym temacie ostatnio za tę usługę ustaliłam  cenę za miesiąc trwania remontu.

Ale tak jak w przypadku realnych oszczędności w przypadku zatrudnienia architekta tak wartość finansowa wynikająca z nadzoru autorskiego jest dużo wyższa niż wynagrodzenie. Wystarczy przeliczyć ile kosztuje nasz dzień pracy, aby zdać sobie sprawę jak wiele się zyskuje dzięki wsparciu architekta. Pomijając tak ważną i bezcenną rzecz jak święty spokój i dobry sen.

JA I NADZÓR AUTORSKI.

Aby zorganizować w miarę spokojny nadzór autorski i nie osiwieć:

  • przy tym żadna przeciwność losu mnie nie powstryma 😉
  1. Kosztorys prac omawiam z wykonawcą w później z inwestorem. 
  2. Jeśli w trakcie trwania remntu pojawiają się wpływające na kosztorys zmiany informuję o nich pisemnie (mailowo) i zlecam ich wykonanie po akceptacji klienta.
  3. Sprawdzam dostępność i czas oczekiwania na zamówione produkty. Mając doświadczenie wiem jakie elementy będą potrzebnena danym etapie i jestem w stanie zamowić je z odpowiednim wyprzedzeniem. 
  4. Zamawiając produkty pytam o możliwości i zasady zwrotów oraz reklamacji. 
  5. Staram się jak najwięcej produktów kupować w jednym miejscu. To zaoszczędza czas, ułatwia transport i daje pole do negocjacji.
  6. Wszystkie faktury i gwarancje dotyczące jednego projektu przechowuje w jednej kopercie, którą na koniec przekazuje właścicielom.
  7. Pracuję z wykonawcami, którym znam, którym ufam i którym powierzyłabym swoje mieszkanie. 

W dzisiejszych zabieganych czasach nadzór autorski staje się pewnym standardem i ogromną wygodą. Ale to również realna oszczędność czasu i pieniędzy.

Wszyscy moi Klienci, którzy urządzali ze mną już swoje mieszkanie i spotykamy sie przy kolejnym- od początku głośno zaznaczają, że nadzór autorski to podstawa. Nauczeni doświadczeniem doceniają tę wspaniałą usługę.

z architektonicznym pozdrowieniem

 

KORPO- ART- ROMANS SZTUKI Z BIZNESEM.

Firmy szukają różnych sposobów na to, by przyciągnąć do siebie najlepszych pracowników.  Niemałą rolę w tym zakresie odgrywa wygląd biura.

Atrakcyjne miejsce pracy bez wątpienia wspiera kreatywne myślenie i efektywność pracowniczych działań. Jednym ze sposobów na ozdobienie biura jest wprowadzenie do niego dzieł sztuki.

Ich obecność inspiruje i pobudza kreatywność, a także relaksuje i poprawia nastój.

W związku z tym dzieła sztuki w biurach są coraz częstszym widokiem. Te światowe trendy zauważalne są także na polskim rynku nieruchomości biurowych.

Dzieła sztuki stanowią często także wizytówkę danej firmy budując jej wizerunek w oczach pracowników i klientów.

Potwierdzają to np. badań Amerykańskiego Komitetu Biznesu na rzecz Sztuki (BCA) oraz Międzynarodowego Stowarzyszenia Profesjonalnych Doradców ds. Sztuki (IAPAA).

Wynika z nich, że według:

78 proc. badanych sztuka w pracy pomaga m.in. w obniżyć poziom stresu.

64 proc. respondentów uważa, że zwiększa ich kreatywność,

77 proc. uważa, że sztuka w biurze zachęca ich do wyrażania własnej opinii.

Inicjatywa ta inspirowana jest praktykami pochodzącymi z różnych krajów, takimi jak np. Bloomberg Space w Londynie, Deutsche Bank+Guggenheim w Berlinie, czy Generali Foundation w Wiedniu.  W tych miejscach również wnętrza biur stały się swoistymi galeriami sztuki.

Kultura nadaje miejscu nowe znaczenie, wpływa emocjonalnie na pracownika, który dzięki atmosferze i otoczeniu budynku ma lepsze samopoczucie i korzystniej funkcjonuje w miejscu pracy, rozwija kreatywne myślenie.

KORPO- ART to nowy, cykliczny projekt poświęcony promocji artystów i sztuk wizualnych w Warszawie.

Biuro i sztuka nie idą w parze? Nic bardziej mylnego! Miejsce codziennej pracy ludzi z różnych dziedzin, platforma, w której każdego dnia krzyżują się drogi ludzi wielu branż, okazuje się idealnie współgrać ze sztuką.

Dzięki niecodziennemu połączeniu przestrzeni biurowej z fotografią czy malarstwem udaje się inspirować, pobudzić kreatywność, stymulować zmysły i poza efektem wizualnym i estetycznym zwiększyć efektywność codziennej pracy.

W ramach działań projektowych realizowane są wystawy malarstwa, rysunku, grafiki, fotografii i innych sztuk wizualnych. W pierwszej kolejności prezentowana jest twórczość artystek i artystów związanych z Wrocławiem.

Projekt KORPO-ART ma w planach kilka odsłon. W jego ramach odbywać się będą wystawy malarstwa, grafiki, rysunku czy fotografii. Każda edycja przynisie ze sobą nowe doznania, emocje i pozwali choć na chwilę przenieść się do innego świata. Wernisaże, które są nieodłącznym elementem każdej wystawy, są z kolei okazją do oderwania od codziennych obowiązków i czerpania przyjemności z kontemplacji sztuki przy dźwiękach muzyki na żywo. Planowane są także spotkania na temat sztuki, a także warsztaty kreatywne.

 

Projekt z kategorii WAŻNY!

Do napisania tego artykułu zmotywowała mnie Iza Gemzała z pracowni Prosty Plan. Dzięki Iza.

Zadane pytanie czy mam wśród realizacji projekt, który zmienił moje życie lub wpłynął na nie znacząco, zaczęło kiełkować w mojej głowie….myślenie…w sumie każdy projekt niesie ze sobą nowe, inne doświadczenia, nowe znajomości, uczenie się ludzi…Jest to zarazem ciekawe, podniecające ale też i mega wymagające wyzwanie.

Czy wybrać projekt, który totalnie mi nie wyszedł i się go wstydzę (bo tak też się zdarza ;-), czy wybrać ten, nad którym najbardziej się napracowałam i wyszło cudnie, czy może ten gdzie nie ograniczał mnie budżet i mogłam poszaleć z materiałami wykończeniowymi….a może jeden z kilkudziesięciu, gdzie Klienci stali się moimi przyjaciółmi.;-)

Pierwsza myśl, która wpadła mi do głowy, tak Oni 😉

Dzień dobry, kupiliśmy mieszkanie od developera i chcielibyśmy projekt. Poleciła nam Panią ….

Gdy takie słowa padły do słuchawki nie miałam świadomości, że będzie to tak owocna współpraca i przyjaźń na lata. Standardowo ustaliliśmy spotkanie, w między czasie dostałam 5 wiadomości SMS z rozrysowanymi na kartce w kratkę długopisem, pożądanych zmian w mieszkaniu….hmmm

Spotkaliśmy się w wynajmowanym przez nich mieszkaniu…byli tacy radośni, pełni marzeń i planów. Tacy zachwyceni, że wybrali u developera opcję z wykończeniem pod klucz….upssss, i tacy nieświadomi co to tak naprawdę znaczy. W miarę jak zaczęłam im tłumaczyć…entuzjazm mijał.

Nie zagłębiając się w szczegóły postawiłam sobie za punkt honoru, że wycisnę z tego developerskiego pakietu “pod klucz” tyle ile się da. I udało się!

Dodatkowym mega wyzwaniem był fakt, że mieszkanie miało dwa tarasy, z czego jeden ogromny usytuowany był przy sypialni, natomiast mały tarasik przy salonie. Oooo nie, my tak nie chcemy!

Odwróciłam wszystko do góry nogami jak przystało na architekta idealnego 😉

Odważni, energetyczni ludzie, którym dałam dużo. Oprócz projektu dałam im utożsamianie się z tym wnętrzem. Było totalnie ich. Przeszliśmy przez cały proces wspólnie w podskokach niemalże trzymając się za ręce. To było wspaniałe przeżycie!

Przyznali mi się po jakimś czasie…”Iza, jak na początku dawałaś pomysły to my patrzyliśmy na siebie i w duchu mówiliśmy…kurde, co Ona gada, ale jak to będzie….? 😉 Teraz już wiemy ;-)”

Po roku ich fundament, jakim jest rodzina delikatnie się zachwiał i usłyszałam, że …..oczywiście jedną z rzecz, która nie pozwoliła im się rozstać to było nasze dzieło-dziecko, czyli projekt ich pierwszego wspólnego mieszkania. Mamy wszyscy świadomość, że nie tylko to…ale dołożyłam cegiełkę… Teraz prze nami kolejne wspólne wyzwanie- lubię gdy Klienci do mnie wracają 😉

Co jeszcze przypomniało mi się w ostatniej chwili…TAAAAKKKK….zaproszona na parapetówkę oczywiście chciałam być oryginalna i obudziłam w sobie dawno uśpione pokłady atryzmu.

Tak, namalowałam dla nich i ich mieszkania mój pierwszy obraz…i tak rozpoczęła moja przygoda z malowaniem obrazów. Kocham to! Maluję nadal i rozwijam się. Już wielu Klientów ma na swojej ścianie mój obraz, namalowany tylko dla nich!

Kilka moich prac można obejrzeć TU

Pisząc ten artykuł zadzwoniłam do mojej Klientki z zapytaniem…hej słuchaj czy ten mój obraz nadal u Was wisi? Tak jasne wisi, a co? 😉

Przyjaźnimy się do dnia dzisiejszego!

Kocham Was, dziękuję M i R 😉

moje WOW- lampa z korali!

Kurcze zawsze zapierała mi dech..ale myślałam..nieeee..nie dla mnie…nieeee jest droga…nieeeee…nieeee

Aż natknęłam się na post Joanny Król i coś we mnie pękło! A właśnie, że dla mnie, i właśnie, że ją zrobię sama, bo lubić robić coś sama, przecież wiecie 😉 bo nie dość, że fajna zabawa, to jaka oryginalność i niepowtarzalność. ehhh czyli to co kocham!

Patrzcie poniżej…szczypta inspiracji.

 

 

 

foto

 

 

 

foto 

 

Uwaga!

zamówiłam już półprodukty i będę ją robiła!

już nie mogę sie doczekać

będzie moja

uuuuu

POKÓJ DLA NIEGO I DLA NIEJ- SIOSTRA I BRAT

Jak super mamy parkę! Córka i syn! marzenie niejednego małżeństwa…a z czasem zaczynają się schody! Zakładamy, że normalna rodzina 2+2 mieszka w warszawskim blokowisku. Jeden pokój to tzw. salon, kuchnia, jeśli mamy szczęście rodzice śpią w innym pokoju no i został jeden, wspólny dla dzieci. Tylko upsss…mamy syna i córkę!

Jak pogodzić jej zamiłowanie do różu i psów i jego fascynację piłkę można i FC Barceloną? Jak to połączyć i spać spokojnie 😉

Kilka ważnych moim zdaniem kwestii, które pozwolą nam fajnie zaaranżować przestrzeń dla naszych ukochanych.

ŁÓŻKA

Każdy ma swoje. Czy piętrowe czy osobne. Każdy indywidualną pościel i dekorację w postaci narzuty, poduszek.

STREFA DO ODRABIANIA LEKCJI

Zindywidualizowane miejsce do pracy dla każdego. Ewentualnie jeden blat roboczy ale wyraźnie zaznaczona część syna i córki.

MIEJSCE DO ZABAWY

To ważny punkt! przecież nie chcemy anu dzieci przejęły nasz salon więc zorganizujmy im miejsce do zabawy tak, aby nie chciały z niego wyjść.

Tu ja osobiście myślę o “małpim gaju” -domowy plac zabaw! np. od Małpiszon

 

KOLORYSTYKA

Zdecydowanie odradzam wprowadzanie mocnych kolorów i ewidentne dzielenie…to synu twoje a to córko twoje . Najlepiej będzie wybrać bazę – kolor biały lub szary, czyli kolor neutralnie a wybrać do bazy – kolory pastelowe z dodatkami w ulubionych kolorach dziecka (np. różowa poduszka, niebieski koc- czyli popracować dodatkami.

Pamiętajmy o zasadzie, która sprawdza się nie tylko przy pokoju dzieci- trzy kolory! Dodajmy jeden dominujący kolor, którzy pięknie skomponuje się na z całością.

PRZECHOWYWANIE UBRAŃ

Nie mieszajmy ! Dzieci muszę mieć swoje miejsce na ubrania.

COŚ SPECJALNEGO 😉

huśtawka w pokoju lub dodatkowe materac dla koleżanki, która już niedługo będzie nocowała u Twojej córki to dopiero będzie coś; -) wszystkie dzieci w szkole będą opowiadały jaki to macie fajny pokój.

Mediolan 2018- czyli tam gdzie mnie nie było!

foto 

Pierwsze zdanie, które napiszę na temat Targów Isaloni 2018 Salone del Mobile Milano kwiecień 2018 to …fuck, chciałabym być a znowu nie byłam.  W zeszłym roku próbowałam sobie poukładać w głowie i spisać na kartce jakie imprezy designerskie chciałabym odwiedzić w 2018 roku i oczywiście mediolańskie targi były w czołówce lecz jednak….nie umiem planować, aż mnie trzęse gdy o tym pomyślę i efektem jest moje niepojechanie do Mediolanu. Pisząc to może sie zobowiążę publicznie to odwiedzin tam w przyszłym roku, może ktoś chciałby wybrać się tam ze mną 😉 dodam, że oprócz targów mogę całą noc chodzić włoskimi ulicami, pić wino i słuchać szumu miasta.

U Izy z prostegoPlanu poczytałam sobie o jej przygotowaniach do wyjazdu i pewnie z części wskazówek skorzystam. Dzięki Iza!

Zapiszę sobie:

  1. zaplanuj podróż wcześniej, najlepiej w grudniu!
  2. zarezerwuj mieszkanie przez portal Airbnb w dogodnej lokalizacji
  3. zarezerwuj lot z Warszawy do Bergamo
  4. kup bilet wstępu na targi
  5. miej kieszonkowe 😉

Kolejna edycja targów już 9-14 kwietnia 2019 r.

patrzcie na to…czy ja się tam odnajdę…;-/

foto

To tytułem wstępu i jedziemy dalej…

Jak dobrze, że jest ten nasz niezastąpiony internet, instagram i inne media, które pozwoliły mi zapoznać się z tym co z tym roku targi oferowały. Oczywiście nie równa się to z byciem ciałem i duchem na miejscu ale zawsze to coś.

Zapoznałam się z kilkoma relacjami na żywo, relacjami fotograficznymi i mam już swoje zdanie, którym oczywiście się z Wami podzielę.

Zadnie nieskromne bo powiem…wiedziałam! Zawsze powtarzam – ładne jest to co się komu podoba! ale są elementy, którym jestem wierna i które zawsze będą ze mną!

KOLOR, w  łazience też

DREWNO

TKANINA

KAMIEŃ- SZLACHETNE MATERIAŁY

SZTUKA

 

O kolorze w łazience również pisałam całkiem niedawno 😉 Tu czyli tu jestem w trendach 😉

Drewno jest ponadczasowe i eleganckie, a przy tym też ciepłe, miłe, wygodne i pasujące więc tu dyskutować nie ma z czym. Cieszę się, że wraca do łask również w kuchniach. Niebawem pokażę Wam moje nowe realizacje -juz kilka miesięcy temu przeze mnie zaprojektowane, gdzie wracam ja i moi mądrzy Klienci 😉 do elementów drewna lub drewnopodobnych w kuchni. Szał!

Tkaniny we wnętrzach…powiem szczerze lubię ale w określonych proporcjach 😉

foto

Kocham moje panele ścienne w wersjach różnych 😉

foto

Sztuka….Zawsze czułam, że projektując wnętrze brakuje mi jego dopełnienia w postaci oryginalnego, niepowtarzalnego wyróżniającego..jedynego…elementu nadającego sens całości.Dlatego właśnie zaczęłam malować…a może nie zaczęłam a otworzyłam się na to co wewnątrz mnie tkwiło już wiele wiele długich lat. Dlatego cieszę się, że ten element wnętrza dostaje nowe życie…znowu ludzie zaczynają zauważać sztukę…może niedługo zaczną ja rozumieć 😉 nieee chyba zbytnio mnie poniosło 😉 W sumie jej nie trzeba rozumieć, ona ma wzbudzać w nas emocje, mamy coś czuć patrząc na obraz. Nie każdemu musi się podobać- możemy nawet schować do piwnicy otrzymany w prezencie obraz jakiegoś początkującego artyściny 😉 tu czytaj pisze trochę z ironią 😉 ważne jest też to co dookoła…..jak powstał, dlaczego, co artysta miał na myśli (tu zawsze się uśmiecham bo przypomina mi się analiza wiersza ze szkoły średniej…), a może artysta nie miał na myśli nic…po prostu, patrz i czuj!

Nikt z nas nie jest taki sam. Różnimy się od siebie więc trudno żeby każdemu podobało się to samo. Jeden lubi rybki a drugi akwarium…ale ale odbiegłam od tematu nieco 😉 moje obrazy są moje

Chętnym podpowiem, że maluję na zamówienie, dobieram tematykę i stylistykę do danego wnętrza !

Projekt morsowanie!

 

Wiem wiem…sezon się kończy a ja piszę o morsowaniu! No tak…bo teraz dopiero nieco opadają emocje i mogę z czystym sumieniem powiedzieć Wam co to jest, jak to jest i po co.

Opisane przeżycia i sugestie są moje, dotyczą moich doświadczeń i mojego punktu widzenia na to czym jest dla mnie osobiście morsowanie.

Moja przygoda z morsowaniem zaczęła się zupełnie niedawno bo w listopadzie 2017 r. czyli jak to mówią stare morsy to mój pierwszy sezon…choć nie lubię tego stwierdzenia bo co to za różnica, który sezon morsuję – ważne, że połknęłam bakcyla 😉

Jak to zwykle bywa motorem napędowym do działania byli ludzie…”dawaj, spróbuj!”. A ja sobie myślałam..jak większość ludzi..nie no, przecież ja nie lubię zimna, nie wezmę nawet zimnego prysznica a w lato do Bałtyku ciężko mi wejść, bo zimno.;-) co myślicie tak samo, prawda? ale po kilku namowach stwierdziłam..a spróbuję! i najważniejsze nastawiłam się pozytywnie!

Pierwsze wejście było w grupie zorganizowanej, z lekarzem w tle i itp. I wchodziliśmy wtedy metodą siedzimy w wodzie, wychodzimy- biegamy, skaczemy i wracam do wody! Nie pytajcie mnie jak długo…bo po pierwsze to sie przyznam- nigdy nie interesowały mnie statystyki, czasy i analizy, tu mistrzem jest mój mąż, ja się delektuję chwilą gdy  ona trwa i nie potrzebuję znać jej czasu..hehe a po drugie byłam w szoku więc tym bardziej nie do końca nawet pamiętam co się działo….pamiętam tylko co czułam-MEGA RADOŚĆ, MEGA FUN, MEGA …CHCĘ WIĘCEJ!

 

I zaczęło się zamiłowanie do wchodzenia do zimnej wody! Tu dla zainteresowanych napiszę listę jak ja przygotowuję się do morsowania. Każdy oczywiście wybierze z tej listy to co będzie chciał…niektórzy tylko zimną wodę 😉

  1. rozgrzewka przed wejściem do wody
  2. dobre buty- mogą być buty do sportów wodnych z pianki neoprenowej, termiczne- ja mam takie za kostkę
  3. strój kąpielowy, specjalnie nie piszę kostium bo w sumie można dobrać sobie to według uznania ale najlepiej jeśli jest tego na ciele jak najmniej bo po wyjściu z wody, duża płaszczyzna mokrego materiału przyklejona do ciała…i musimy ją szybko zdjąć gdzieś stojąc na jednej nodze ;-). Ja początkowo używałam kostiumu jednoczęściowego lecz później wygoda wzięła górę i kostium dwuczęściowy.
  4. rękawiczki- mogą też być neoprenowe ale nie koniecznie! ja próbowałam neoprenowych pięciopalczastych lecz wróciłam bo moich ukochanych kożuchowych z jednym paluchem- jest mi w nich wygodniej i cieplej. A dłoni i tak nie mocze więc na tym etapie wtajemniczenia dla mnie wystarczą.
  5. czapka na głowę 😉 koniecznie.
  6. duży ręcznik do wytarcia po wyjściu z wody, niektórzy używają takiego szlafroko-ręcznika i to uważam, że fajne.
  7. termos z ciepłą herbatą- dla chętnych

Jeśli wszystkie punkty odhaczone wchodzimy 😉

Ja początkowo muszę wchodzić wolno….oddech mi przyspiesza ale to normalne 😉 po  chwili się uspokaja. Zanurzam się na tyle ile w danym dniu mam ochotę, słucham swojego ciała. Każdy dzień jest inny, każde wejście jest inne.

Po wizycie w wodzie, przebieramy się w ciepłe ubranie i biegusiem do domu.

Kwestia wyboru i poziomu zaawansowania w morsowaniu ….pod ciepły prysznic i jedzonko!

Teraz napiszę co ja czuję morsując..przynajmniej postaram się nakreślić bo ciężko słowami ..lepiej to poczuć, nie myśleć o lękach i spróbować. Kiedyś widząc bandę ludzi wchodzących półnagich w zimę do wody, śmiejących się i bawiących tym …myślałam..nie to ściema! oni są jacyś…tego tego..;-). A TO JEST FAKT!

Wyjście ze strefy komfortu, zrobienie rzeczy innej, dziwnej..to już daje nam energie płynącą z satysfakcji. Dalej…cały zespół działań mechanicznych w naszym organizmie,  uwolnienie ednorfin. Bodziec w postaci zimnej wody- uwalnia substancje zmniejszające stres, ból, odpręża…idąc do auta po wyjściu z wody…ja mam nogi miękkie 😉

Ja krzyczałam kiedyś w głos po wyjściu z wody, o uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Regeneracja i naprawienie mikrourazów, zwiększenie odporności organizmu no i walka z cellulitem 😉

Teraz stawiam na inną aktywność lecz z niecierpliwością czekam na zimę!

Zupełnie innym tematem jest wejście do krio komory gdzie też miałam okazję być! Zupełnie inne odczucie zimna! ale to już może w osobnym poście .

Takie jest moje zdanie!

A Ty masz już swoje? jeśli tak podziel się w komentarzach 😉

Kolor w łazience.

Foto Pinterest

Jakże istotna przestrzeń dla nas to łazienka. Obserwując miliony rozwiązań dotyczących tego pomieszczenia uderzyło mnie oszczędne użycie koloru. Lubimy w łazienkach zachowawczy dość styl, połączenia nowoczesności, industrializmu- króluje biel z dodatkami drewna, czerni, szarości… Super. Ja nie neguję. Delikatność i minimalizm we wnętrzu dla mnie jest kluczowym założeniem. Na tyle dzieje się wokół moje głowy i w niej, że nie wyobrażam sobie aby moje wnętrze było bogate w elementy, które dodatkowo by mnie bodźcowały.

Jednak spójrzcie jakie piękne może być dołączenia do naszej koncepcji łazienki nuty kolorystycznej.

Kropla różu….

 

Powiew zieleni…

 

 

Słoneczny żółty…

i do odważnych świat należy 😉

Foto Pinterest

 

Mam nadzieję, że trochę was zainspirowałam…

Po co mi projektant wnętrz? -ankieta

 

Kochami czytelnicy 😉

Jestem architektem z wieloletnim doświadczeniem. Chcę cały czas rozwijać się aby obsługa moich klientów była na najwyższym poziomie i marzę o tym aby swoja ofertę dostosowywać w pełni do potrzeb Klientów. Ta ankieta ma na celu poznanie preferencji i oczekiwań ludzi korzystających lub chcących w przyszłości skorzystać z usług architekta.
Odpowiedź na wszystkie pytania nie powinna Państwu zająć dłużej niż 5 minut.

Za wszystkie udzielone odpowiedzi bardzo serdecznie dziękuję.

LINK DO ANKIETY-KLIKAMY 😉

 

Gdy w salonie masz wiele funkcji- 4 wersje, która najlepsza?

Kupiliśmy mieszkanie…nasze wymarzone super ekstra wow! I będziemy sobie z nim żyli tak super ekstra wow…i będziemy mieli  w nim wszystko czego nam zawsze brakowało: duży stół, dużą kanapę, dużą kuchnię!

No fajnie tylko jak to wszystko sensownie pomieścić na 24 m2?

Założenia nasze są takie:

-funkcjonalna kuchnia, dużo blatu roboczego

-zlew pod oknem

-piekarnik w wysokości

-duży stół z krzesłami

-duża kanapa/narożnik

-możliwość delektowania się widokami za oknem

-tv ma być 😉 ale nie najważniejsze

-miejsce na książki i pamiątki z wakacji

-nie zapominajmy o psie 😉

mając na uwadze powyższe przygotowałam 4 wersje 😉 i proszę o Waszą opinię, która najbliższa jest Waszemu sercu

według mnie każda ma plusy 😉

 

WERSJA A

najbardziej mobilna, można fotel przestawić; duża kapana; część szaf z korytarza wchodzi do salonu ale zrobiłabym w nich wcięcie aby wydłużyć perspektywę w stronę okna balkonowego.

prosto czysto schludnie

kuchnia funkcjonalna- we wszystkich wariantach takie samo ustawienie najbardziej optymalne

Zlew i zmywarka w ciągu pod oknem, pod płytą grzejna szuflady, piekarnik na wysokości w tym przypadku lodówka wolnostojąca.

 

WERSJA B

dużo miejsca do siedzenia-zachowujemy patrzenie zarówno za okno jak i na całe wnętrze,  fotel też jest; stół fajnie przy oknie 😉

tv na konstrukcji mam na myśli coś w rodzaju ażurowego regału z telewizorem- w załączeniu foto aby Wam przybliżyć moją wizję 😉

 

 

Inspiracja do motywu telewizora na ażurowej konstrukcji. Foto Pinterest

 

WERSJA C

to w zasadzie połączenie wersji A i B

zyskujemy miejsce na książki i pamiątki z podróży, o których też musimy pamiętać

 

 

WERSJA D

jest najbardziej minimalistyczną i przełamującą schematy wersją 😉

duża prosta w swojej liniii kanapa z widokiem zarówno na tv jak i za okno

tu też zamiast tv na komodzie możemy połączyć wątek z wersji B tv na konstrukcji czarnej spawanej 😉

no i stół….ahhh aż się rozmarzyłam…stół doświetlony piękne przez okno, niestandardowe rozwiązania ławeczki i krzeseł przy stole

ławeczka z miękkimi poduchami, w które można się zatopić patrząc przez okno

zabudowany kaloryfer, który umówmy się nie jest największą ozdobą wnętrza 😉

 

 

to miłego oglądania i myślenia

Sama jestem ciekawa, którą wersję wybierze Klient?  a może połączymy aspekty z kilku wersji i powstanie całkiem nowa?

Będę informowała na bieżąco.

 

FIOLET- KOLOR WE WNĘTRZU.

Jeśli miałabym osobiście wybierać nie należy on do moich faworytów kolorystycznych. Niemniej jednak nie da się ukryć, że kolor fioletowy budzi w nas emocje. Krótki rys historyczny 😉 Kolor fioletowy od zawsze stanowił atrybut władzy, a zarazem kojarzony był z luksusem. Przyczyną takiego stanu rzeczy były bardzo wysokie koszty produkcji barwnika fioletowego tzw. purpury tyryjskiej. Pigment ten pochodził z rozkolców, czyli ślimaków morskich. Aby uzyskać zaledwie 1 gram purpury tyryjskiej potrzeba było ok. 800 sztuk rozkolca. W związku z tym na barwienie szat na kolor fioletowy mogli pozwolić sobie jedynie władcy oraz wysokie duchowieństwo. O wyjątkowej urodzie fioletu świadczy również fakt, że był to ulubiony kolor królowej Kleopatry, który dodatkowo w starożytnym Egipcie symbolizował cnotę i wiarę. Fiolet jest zazwyczaj określany jako tajemniczy, pomysłowy i duchowy.Kojarzą nam się z nim też bogactwo i cechy królewskie. Dodam jeszcze, że tak naprawdę to jak odbieramy kolory jest sprawą indywidualną…..psychologia koloru- to jak w przeszłości ten kolor na nas oddziaływał, czy np. w naszym domu rodzinnym była ściana w kolorze lawendy..hihihi zdarzało się często nieprawdaż?;-)

Uspokaja czy pobudza?

Fioletowy to jeden z najbardziej intrygujących kolorów z palety barw, który jest wynikiem połączenia pobudzającej czerwieni i  chłodnego niebieskiego. I właśnie ten zaskakujący duet dwóch podstawowych kolorów z koła barw decyduje o jego niezwykłości. W zależności od zastosowanych proporcji pomiędzy czerwonym, a niebieskim, fioletowy kolor ścian może emanować energią lub działać na nas relaksacyjnie. Wspomniane właściwości fioletu wykorzystywane są w życiu codziennym. Stonowane, blade odcienie wskazane są w terapii przezwyciężania lęków i fobii, natomiast intensywny, nasycony fiolet to idealne otoczenie dla ludzi uprawiających zawody artystyczne, pozytywnie oddziaływujące na ich kreatywność

Fioletowe ściany

Fioletowe ściany ?? Trzeba uważać aby nie przesadzić. Umiar jak we wszystkim w życiu tu akurat jest w cenie. Zbyt duża powierzchnia i zbyt mocny kolor mogą po jakimś czasie zmęczyć. Ważne jest w jakim towarzystwie wykorzystamy nasz fiolet. Fioletowy pasuje do szarości, brązów, bieli, żółcieni. Nie łączcie fioletowego z niebieskim i czerwonym, bo te barwy się “kłócą”. zapytacie dlaczego się kłócą? Ano dlatego, że sa barwami komplementarnymi czyli po ludzku 😉 są kolorami leżącymi dokładnie naprzeciwko siebie w kole barw (dominujący i dopełniający).  Połączenie uzyskane w ten sposób jest bardzo kontrastowe, nadające się do odważnych.

Warto zadbać o dobre połączenia kolorów ścian, by fiolet po pewnym czasie nie okazał się zbyt męczący. Tu rysunkowa podpowiedź 😉

Rozwinę temat połączeń kolorystycznych w kolejnym poście bo ciekawy jest 😉 a tym czasem:

Fiolet i biel

Dla mnie to połączenie zbyt wyniosłe. Jakoś tego nie czuję..zimne 😉 ale to moje odczucie, Ty możesz mieć inne zdanie.

Natomiast…jako taki element we wnętrzu powiem szczerze..mówi do mnie i wygląda całkiem fajnie. Także zobaczcie..nie można zamykać się na kolory. Jak ja..napisałam na wstępie, że nie lubię a teraz po analizie i przeanalizowaniu różnych możliwości połączenia barw już bym chciała u siebie fioletowe drzwi 😉 ehhh cała ja

Z moich obserwacji wynika, że połączenie to mocno eksploatowane w branży ślubnej. Każda branża ma swoje prawa.;-)

Fiolet i zieleń

Tu ocenę pozostawiam Wam 😉

Mówi się, że w dzisiejszych czasach nie ma rzeczy niemodnych. Można wszystko tylko jak to umotywujemy i w jakim towrzystwie zestawimy 😉

Czyż to nie piękne…nie musimy łączyć barw mocno nasyconych lecz takie również. Piękno!!!!

 

Fiolet i żółty

Jak pisałam wcześniej mocne połączenie…a ja tam lubię…są przykłady w przyrodzie.

W tych połączeniach barwnych kluczowe znaczenia ma też odcień danego koloru.

Fiolet w modzie i urodzie

 

 

 

Inspiracje

 

źródło wszystkich zdjęć: Pinterest

 

 

 

 

MINIMALIZM=KOCHAM ;-)

Z racji swojego zawodu mam tę niezwykłą przyjemność organizować ciągle to nowe przestrzenie mieszkalne dla moich Klientów. Często są to np. rodziny z dziećmi, młode małżeństwa ale i single. Każdy jest inny, każdy ma inne potrzeby i wymagania, każdy ma inne poczucie estetyki, każdy ma inną przestrzeń do zagospodarowania. Projektując zatracam się, chwilowo oczywiście, w życiu ludzi…po poznaniu ich muszę analizując wszystkie dane powiedziane i odczytane między wierszami, ocenić co jest dla nich idealne i w czym będzie im się dobrze żyło- bo to jest dla mnie priorytetem- aby moim Klientom żyło się dobrze w ich przestrzeni, aby mogli tam wypocząć, nabrać sił, ŻYĆ!!! 😉

Akwarela na ścianie

watercolor-2Od jakiegoś czasu polski rynek zaczyna otwierać się na nowe rozwiązania wnętrzarskie. Jednym  z nich jest trend ścian wyglądających jak dzieła wykonane za pomocą farb akwarelowych. Akwarelowe ściany można wykonać na kilka sposobów, np: spróbować osiągnąć efekt ombre, zrobić na ścianie spory, nieregularny kleks, stworzyć kilka obłoków, postarać się o marmurkowy efekt.

watercolor-main-870x400

Kilka inspiracji 😉

https://www.youtube.com/watch?v=qElXLlZuHjU

Taka ściana będzie skupiać na sobie uwagę i jest to dość awangardowe rozwiązanie, więc niekoniecznie odpowiednie do każdego wnętrza. Nie chodzi mi tu o przeznaczenie pomieszczenia – raczej o wszystko co się w nim znajduje. Taka ściana wygląda dobrze w towarzystwie powściągliwej palety barw. Biel, czerń, ołowiane i kamienne szarości, naturalne drewno… Minimalizm również miło widziany. Taka ściana ma być bohaterem sama w sobie.

Aż mnie korci….chyba spróbuję 😉

2-Watercolor-wallpapers-in-diverse-styles-and-colors-610x9666ad581bed45c4ecf0de3948942767bcb