Wiem wiem…sezon się kończy a ja piszę o morsowaniu! No tak…bo teraz dopiero nieco opadają emocje i mogę z czystym sumieniem powiedzieć Wam co to jest, jak to jest i po co.

Opisane przeżycia i sugestie są moje, dotyczą moich doświadczeń i mojego punktu widzenia na to czym jest dla mnie osobiście morsowanie.

Moja przygoda z morsowaniem zaczęła się zupełnie niedawno bo w listopadzie 2017 r. czyli jak to mówią stare morsy to mój pierwszy sezon…choć nie lubię tego stwierdzenia bo co to za różnica, który sezon morsuję – ważne, że połknęłam bakcyla 😉

Jak to zwykle bywa motorem napędowym do działania byli ludzie…”dawaj, spróbuj!”. A ja sobie myślałam..jak większość ludzi..nie no, przecież ja nie lubię zimna, nie wezmę nawet zimnego prysznica a w lato do Bałtyku ciężko mi wejść, bo zimno.;-) co myślicie tak samo, prawda? ale po kilku namowach stwierdziłam..a spróbuję! i najważniejsze nastawiłam się pozytywnie!

Pierwsze wejście było w grupie zorganizowanej, z lekarzem w tle i itp. I wchodziliśmy wtedy metodą siedzimy w wodzie, wychodzimy- biegamy, skaczemy i wracam do wody! Nie pytajcie mnie jak długo…bo po pierwsze to sie przyznam- nigdy nie interesowały mnie statystyki, czasy i analizy, tu mistrzem jest mój mąż, ja się delektuję chwilą gdy  ona trwa i nie potrzebuję znać jej czasu..hehe a po drugie byłam w szoku więc tym bardziej nie do końca nawet pamiętam co się działo….pamiętam tylko co czułam-MEGA RADOŚĆ, MEGA FUN, MEGA …CHCĘ WIĘCEJ!

 

I zaczęło się zamiłowanie do wchodzenia do zimnej wody! Tu dla zainteresowanych napiszę listę jak ja przygotowuję się do morsowania. Każdy oczywiście wybierze z tej listy to co będzie chciał…niektórzy tylko zimną wodę 😉

  1. rozgrzewka przed wejściem do wody
  2. dobre buty- mogą być buty do sportów wodnych z pianki neoprenowej, termiczne- ja mam takie za kostkę
  3. strój kąpielowy, specjalnie nie piszę kostium bo w sumie można dobrać sobie to według uznania ale najlepiej jeśli jest tego na ciele jak najmniej bo po wyjściu z wody, duża płaszczyzna mokrego materiału przyklejona do ciała…i musimy ją szybko zdjąć gdzieś stojąc na jednej nodze ;-). Ja początkowo używałam kostiumu jednoczęściowego lecz później wygoda wzięła górę i kostium dwuczęściowy.
  4. rękawiczki- mogą też być neoprenowe ale nie koniecznie! ja próbowałam neoprenowych pięciopalczastych lecz wróciłam bo moich ukochanych kożuchowych z jednym paluchem- jest mi w nich wygodniej i cieplej. A dłoni i tak nie mocze więc na tym etapie wtajemniczenia dla mnie wystarczą.
  5. czapka na głowę 😉 koniecznie.
  6. duży ręcznik do wytarcia po wyjściu z wody, niektórzy używają takiego szlafroko-ręcznika i to uważam, że fajne.
  7. termos z ciepłą herbatą- dla chętnych

Jeśli wszystkie punkty odhaczone wchodzimy 😉

Ja początkowo muszę wchodzić wolno….oddech mi przyspiesza ale to normalne 😉 po  chwili się uspokaja. Zanurzam się na tyle ile w danym dniu mam ochotę, słucham swojego ciała. Każdy dzień jest inny, każde wejście jest inne.

Po wizycie w wodzie, przebieramy się w ciepłe ubranie i biegusiem do domu.

Kwestia wyboru i poziomu zaawansowania w morsowaniu ….pod ciepły prysznic i jedzonko!

Teraz napiszę co ja czuję morsując..przynajmniej postaram się nakreślić bo ciężko słowami ..lepiej to poczuć, nie myśleć o lękach i spróbować. Kiedyś widząc bandę ludzi wchodzących półnagich w zimę do wody, śmiejących się i bawiących tym …myślałam..nie to ściema! oni są jacyś…tego tego..;-). A TO JEST FAKT!

Wyjście ze strefy komfortu, zrobienie rzeczy innej, dziwnej..to już daje nam energie płynącą z satysfakcji. Dalej…cały zespół działań mechanicznych w naszym organizmie,  uwolnienie ednorfin. Bodziec w postaci zimnej wody- uwalnia substancje zmniejszające stres, ból, odpręża…idąc do auta po wyjściu z wody…ja mam nogi miękkie 😉

Ja krzyczałam kiedyś w głos po wyjściu z wody, o uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Regeneracja i naprawienie mikrourazów, zwiększenie odporności organizmu no i walka z cellulitem 😉

Teraz stawiam na inną aktywność lecz z niecierpliwością czekam na zimę!

Zupełnie innym tematem jest wejście do krio komory gdzie też miałam okazję być! Zupełnie inne odczucie zimna! ale to już może w osobnym poście .

Takie jest moje zdanie!

A Ty masz już swoje? jeśli tak podziel się w komentarzach 😉

Zapisz się do newslettera